26.03.2020 Wersja do druku

Gorzkie beaty

"Polskie rymowanki albo ceremonie" Andrzeja Błażewicza w reż. Ewy Rucińskiej w Teatrze Miejskim im. Gombrowicza w Gdyni. Pisze Jan Karow, członek Komisji Artystycznej Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Jesteśmy w foyer gdyńskiego Teatru Miejskiego im. Gombrowicza, które od czasu do czasu zmienia się w przestrzeń Małej Sceny. Widownię tworzą ustawione w równych rzędach ciemne krzesła. Uwagę zwraca jednak nienachalnie oświetlona barowa lada. Kuszą drobiazgi do przekąszenia, można zamówić kawę, herbatę, znajdzie się też coś mocniejszego. Kiedy wszyscy, dopiwszy i dojadłszy, już usiądą, właśnie tam - przy barze - zaczyna się przedstawienie. Dwóch młodych chłopaków dyskutuje przy wódce, czy warto jechać na kolejną rodzinną imprezę. Czy jest sens, by znowu zobaczyć te same twarze i usłyszeć te same historie? Parę szybkich głębszych przesądza sprawę. Pora ruszać. Wehikułem, którym będziemy podróżować za głównym bohaterem, jest język. Cięty, chwilami wręcz drapieżny, ale - co istotne - nie nienawistny. To nie wiązanka ostrych diagnoz. Raczej pędzący ciąg skojarzeń, w którym Robert Lewandowski może być porównany do Czesła

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Jan Karow

Data:

26.03.2020

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe