Górale, równe chłopy. Nie dadzą sobie w kaszę dmuchać. Co prawda, chcieliby korzystać z wdzięków podkrakowskich dziewczyn, ale zadowolą się kradzieżą owiec. Barbarzyńcy? Są po prostu szorstcy, ale swojscy. Warto mieć takich po swojej stronie, bo - jak owce właśnie - pójdą we wskazanym kierunku. Michał Kmiecik przypomina, że nie warto się na siebie dąsać, skoro jesteśmy podobni. To my jesteśmy ludem, solą tej ziemi. Do nas należeć powinna władza. Zgodne społeczności mogą obalać królów, prezydentów i premierów. A problemem są rządzący, nie zaś ten czy inny, zmanipulowany przez nich, obywatel. Kmiecik w "Krakowiakach i Góralach" przywraca zgodę w Polsce, przypomina o wolności, asymiluje agresywnych przybyszów z południa, żeni Stacha z Basią, tłumaczy podstawy demokracji, wyśmiewa fasadowy katolicyzm i dotyka tematu anarchii. Nawet jeśli chce za dużo, nie ma kompleksów. Wie, że nie ma na co czekać. Nie ustrzegł się, co prawda, prze
Tytuł oryginalny
Gore!
Źródło:
Materiał nadesłany
"Didaskalia" nr 2/3