- Jestem człowiekiem filmu i telewizji. Robiłem już tego typu rzeczy. Zarejestrowałem dwa słynne spektakle Konrada Swinarskiego "Dziady" i "Wyzwolenie". Jeśli dojdzie do zapisu bydgoskiego "Manru" na DVD, wyreżyseruję także wersję filmową. Będziemy to kręcić na kilku spektaklach, będziemy montować, zmieniać sytuacje, żeby na filmie osiągnąć zamierzony rezultat - mówi reżyser LACO ADAMIK.
Rozmowa z LACO ADAMIKIEM [na zdjęciu], reżyserem opery Ignacego Jana Paderewskiego "Manru", przygotowanej na jubileusz 50-lecia Opery Nova w Bydgoszczy. Jaka Jest Pana wizja "Manru", na czym polega specyfika Pańskiego spektaklu? - Przede wszystkim na tym, że nie chcę powtarzać romantyczno-kiczowatego obrazu. Nie chcę pokazywać górali jak z zespołu pieśni i tańca ani Cyganów jako ludzi, którzy tylko się bawią i przy okazji kradną. Bez żadnych stereotypów. Ukazuję dwa światy, które żyją obok siebie, ale są zamknięte przed sobą nawzajem. Typowy przykład nietolerancji, nienawiści i braku miłości. To jest to, na czym mi bardziej zależy niż na pokazaniu uśmiechniętych, romantycznych Cyganów i kolorowych wozów, jak w tej piosence - ,jadą wozy kolorowe". Cyganie są społecznością, która ma wędrówkę wpisaną w geny, nie bardzo może inaczej żyć. Musi wędrować. Być może inaczej nie zostałaby zaakceptowana. To egzystencjalny przymus, a nie