02.07.2014 Wersja do druku

"Golgota Picnic" a Żołnierze Niezłomni

Zaciekłość, z jaką po odwołaniu spektaklu "Golgota Picnic" w Poznaniu reżyser Rodrigo Garda i cała lewica walczą o to bluźniercze przedstawienie, pokazuje, że nie o sztukę ani wolność tu chodzi - pisze Jan Pospieszalski w Gazecie Polskiej.

Reżyser użala się nad stanem demokracji w Polsce i zapewnia, że spektakl nie ma wymowy antychrześdjańskiej. Jednak przyznaje, że przedstawienie może być obrazoburcze i bluźniercze, a on ma prawo tworzyć sztukę, która obraża. W innym miejscu przekonuje, że spektakl dla katolików może być motywem do refleksji nad ich wiarą. Sztuka, według niego, piętnuje społeczeństwo konsumpcyjne i utratę wartości, pełni rolę terapeutyczną i oczyszczającą. Przypomina mi to pewnego seksuologa, który prowadził warsztaty dla pielęgniarek szkolnych z zakresu profilaktyki ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży. W trakcie zajęć nagle pokazał na wielkim ekranie zdjęcia ostrej pornografii z udziałem dzieci. Zanim zszokowane uczestniczki zdążyły zareagować, on spocony sapał: "Zobaczcie, do czego dochodzi! Zobaczcie, jakie rzeczy mogą dzieci znaleźć w internecie! Dobre, co?" - powtarzał, śliniąc się i dysząc. Wydaje się, że wersja reżysera o terapeut

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kto tu jest agresorem

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Polska nr 27

Autor:

Jan Pospieszalski

Data:

02.07.2014

Wątki tematyczne