- Gdy są propozycje, to się je bierze i dzień jest wypełniony po brzegi: próba w teatrze, telewizja, spektakl. W takim kieracie mija dzień za dniem. I nagle człowiek widzi, jak wiele go ominęło - mówi warszawski aktor WIKTOR ZBOROWSKI.
Najpierw była koszykówka, potem konie, tenis i wędkarstwo. Teraz nastał czas golfa. Wiktor Zborowski nie może żyć bez sportu, aktorstwa i... domu na Mazurach. Podobno najbardziej kocha Pan... golfa? - Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Nawet mawiam, że w zasadzie jestem golfistą, a aktorstwo uprawiani po to, by móc dopłacać do mojego umiłowanego zawodu, jakim jest gra w golfa. Ale to nieprawda. Poza pracą zawodową muszę coś robić. Tak było od samego początku. Grałem w koszykówkę, w reprezentacji Polski, kontuzja i koniec marzeń przyszłego sportowca. Pojawiło się więc aktorstwo... Nie zostałem aktorem przez przypadek, ale przypadkiem nie zostałem sportowcem. Ciągle jednak muszę coś, poza tym moim zawodem, robić. Na początku były konie - jeździłem dużo, kilkanaście lat grałem w tenisa, potem było wędkarstwo i ściganie się po Polsce z wędką spinningową. Stwierdziłem, że jest to jednak sport dla młodych ludzi i wpadłem w golfa, k