Gdyby nie Piwnica, byłbym, jak mój ukochany dziadek Aleksander, lekarzem. Przerwałem studia nie dlatego, że byłem tumanem, tylko że nie dało się połączyć kabaretu i codziennych obowiązków piwnicznych... - mówi PIOTR FERSTER, którego Piotr Skrzynecki w 1973 roku zaczął przedstawiać: "To jest mój dyrektor".
Kilka lat wcześniej to Ferster przedstawił się Skrzyneckiemu. - Miałem jakieś 14 lat, gdy podszedłem do Piotra na ulicy, powiedziałem, kim jestem, spytałem, czy zna moich rodziców i czy mogę przyjść na kabaret. I Piotr się ze mną umówił, czekał punktualnie na dziedzińcu pałacu Pod Baranami i wprowadził do Piwnicy ukrytego pod peleryną tak, by nie dostrzegł mnie stojący na bramce pan Sztyc, strzegący, by się nie kręciły tam małolaty... Z tego wieczoru zapamiętał Piotr Ferster głównie Demarczyk (- To dla niej przede wszystkim poszedłem...) i Dymnego (- Strasznie obrażał wtedy publiczność...), a także straszną awanturę od ojca. Wrócił bowiem do domu głuchą nocą, jako że program zaczynał się o 22.30, czyli naprawdę jeszcze później, a trwał trzy godziny. Dopiero wyjaśnienie, że był w kabarecie, podziałało kojąco. Cóż, Marian Ferster, sam wyrastał w atmosferze bohemy; to w mieszkaniu jego ojca, Aleksandra, w początkach lat 50. ni