10.11.2020, 11:54 Wersja do druku

Głos w palącej sprawie

„Mykwa” Hadar Galron w reż. Katarzyny Kirsz w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska

Odłożona na kilka miesięcy premiera okazała się jeszcze bardziej współczesna - w końcowej scenie widzimy fragmenty zapisu protestu Czarnych Parasolek sprzed kilku lat. W dniu premiery kilka kroków od siedziby teatru przemaszerowała pierwsza demonstracja przeciw zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. W ten sposób historia ośmiu kobiet spotykających się w mykwie, gdzie kultywują rytuał oczyszczenia narzucany przez obyczaj i jej strażniczkę (Ernestyna Winnicka), odsuwającą ingerencje w prawdziwe życie, nagle pęka, rymuje się z wybuchem protestu. Nowa pracownica mykwy (Ewa Tucholska) nie podziela dystansu wobec dramatów kobiet, które odwiedzają mykwę w nadziei na lepszy los, a na co dzień doznają upokorzeń ze strony patriarchalnego świata. Kobiety mówią dość.

Trudno było o lepszy słuch społeczny i o trafniejszy wybór repertuaru przez teatr, mądrze zabierający w ten sposób głos w palącej sprawie. Rzecz jednak w znalezieniu idealnej formy do wyrażenia sensu sztuki Hadar Garlon. Każda z portretowanych tu kobiet zyskała niepowtarzalny wizerunek, każda jest osobnym światem i przeżywa własny dramat, ale wszystkie tworzą na pozór rozdartą społeczność mykwy, która krok po kroku przeradza się w szaniec obrony prawa kobiet do równego traktowania. Mądre, świetnie grane przedstawienie.

Tytuł oryginalny

Głos w palącej sprawie

Źródło:

Przegląd nr 46