24.07.1988 Wersja do druku

Głód serca u starożytnych i nam współczesnych

Często narzekamy na miałkość propozycji naszych teatrów. Na repertuarową huśtawkę, bylejakość reżyserską, nadto wystudzonych aktorów. Okazuje się, że w dobie gwał­townych ruchów społecznych, zmęczeni tempem i trudnościami życia, atakowa­ni zalewem różnego typu informacji, na przykład telewizyjnych, chcemy wieczorem oderwać się od tego wszy­stkiego, by w teatrze przeżywać spra­wy wielkie, choć czasem bardzo intym­ne. Chcemy wzruszać się, płakać lub śmiać, byleby tylko mieć okazję na chwilę refleksji, na zadumanie się nie tylko nad losem własnym, ale na myśl bardziej ogólną, wybiegającą poza do­skwierające troski. A przy tym - mimo dokuczliwego tłoku w naszych sklepach, tramwajach i na ulicach, mimo przeludnienia w domowych pomieszczeniach - czujemy się samotni. Zabiegani za dorabianiem każdego grosza nie mają dla siebie czasu nawet zgodni małżonkowie. Nie mają go również rodzice dla własnych, najbardziej kochanych dzieci. St

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Głód serca u starożytnych i nam współczesnych

Źródło:

Materiał nadesłany

Argumenty Nr 30

Autor:

Zofia Sieradzka

Data:

24.07.1988

Realizacje repertuarowe