25.02.2019 Wersja do druku

Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest...

"Wyzwolenie" Stanisława Wyspiańskiego w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Dariusz Kosiński w Tygodniku Powszechnym.

Jerzy Trela powraca na scenę jako widmo dawnego teatru. Zrodzonego dla publiczności dzielącej wspólne kody, zasoby wiedzy, pytania i wątpliwości. Teatru myślenia i poruszenia sumień. Za takim teatrem tęskni Anna Augustynowicz. Interpretatorzy "Wyzowolenia" Stanisława Wyspiańskiego nie są w stanie rozstrzygnąć, czym właściwie jest przedstawienie, które na scenie teatru krakowskiego inscenizuje bohater dramatu Konrad. Czy Wyspiańskiemu chodziło o premierowy spektakl z udziałem publiczności, czy też ma to być próba przeprowadzana z właściwym tej sytuacji odsłonięciem teatralnej machiny, powtórzeniami i niepewnością? Anna Augustynowicz w warszawskim Teatrze Polskim dokonała jednoznacznego wyboru: jej "Wyzwolenie" to próba. Próba teatru, którego nie ma. Teatru widma. Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata Teatr współczesny zna bardzo dobrze zastosowany przez reżyserkę zestaw chwytów: techniczni jawnie wywożący zza kulis elementy dekor

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest...

Źródło:

Materiał własny

Tygodnik Powszechny nr 7

Autor:

Dariusz Kosiński

Data:

25.02.2019

Realizacje repertuarowe