"Momo" w reż. Eweliny Pietrowiak w Teatrze Syrena w Warszawie. Pisze Agnieszka Michalak w Dzienniku Gazecie Prawnej - dodatku Kultura.
"Momo" w warszawskim Teatrze Syrena to spektakl jak prymuska z I b. Niby zadziorny i kolorowy, a w gruncie rzeczy do bólu grzeczny. W dodatku Marcie Chodorowskiej w roli tytułowej brakuje wdzięku i naturalności. Światła jeszcze nie gasną. Z ostatnich rzędów widowni dochodzi głos pana w jaskrawo-żółtym nieforemnym kaszkiecie. To Gigi (świetny Robert Majewski) zaczyna opowiadać jakąś historię. Zaaferowany nią bez reszty zwinnie przemyka między rzędami i dochodzi do rampy. Zza jego pleców wyłania się miasteczko zbudowane z... drewnianych klocków - przed oczami natychmiast stają olbrzymie zamki i domy z garażami, które każdy z nas budował w dzieciństwie. Dzieciaki dookoła też są pod wrażeniem. Witajcie w naszej bajce, zdają się śpiewać mieszkańcy. A wśród nich uroczy zamiatacz ulic Beppo (zabawny Jerzy Słonka) w żółtych ogrodniczkach, sympatyczny kelner Nino (Wojciech Billip) w pomarańczowym fartuchu, szczęśliwa świeżo upieczona mama Lili