24.01.1985 Wersja do druku

Gdzie jest Franek?

- Franek? - Franek. - Tu Leszeczek. Będę. Tak to mniej więcej wy­glądało, niby zwyczajnie, ale tajemniczo, chociaż rozmowa była bezprece­densowa: szefunio rozma­wiał z duchem. Podwójnym. Raz - bo Franka chyba jed­nak w ogóle nie ma, a za jakiegoś Kimono od paru lat podaje się kilku face­tów. No a dwa - bo dobra rozrywka też jest złudą, marą, fantomem, a tu się zanosiło na dobrą. Poszliśmy. Pan Lesze­czek od razu wszczął śledztwo: dlaczego Sala Kongresowa pełna, cho­ciaż bilety drogie? Okazało się, że ludzie po prostu chcieli przyjść na głośny już w całym kraju spektakl Teatru Muzycznego w Gdy­ni "Drugie wejście smoka, czyli Franek Kimono Sto­ry". Brawa, westchnienia, śmichy-chichy. Zabawa pyszna. Muzyka idzie na całe gardło, przedstawienie pełną parą. Balet, ciu­chy, światła, kolor, dowcip - wszystko razem. Coś tam mówią, że kręcą film, ale wszyscy się domyślają, że to pretekst do zaśpiewania przebojów Fronczewsk

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gdzie jest Franek?

Źródło:

Materiał nadesłany

Szpilki Nr 4

Autor:

Krystyna Gucewicz

Data:

24.01.1985