21.05.2007 Wersja do druku

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta

Oglądając "Ich czworo" ma się wrażenie, że Castellanos dobrze bawił się podczas realizacji. Taki klimat przenosi się również na widza, co w obliczu ucieczki od szarej codzienności ma świetny efekt - o "Ich czworo" w reż. Giovanny Castellanosa w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie pisze Ada Romanowska z Nowej Siły Krytycznej.

Minęło sto lat, a wszystko wygląda tak, jakby dziś podglądać przez dziurkę od klucza. Rodzina. Romans. Dziecko. I oczywiście puenta, którą wysnuwa Giovanny Castellanos - zasiana głupota kiełkuje i daje plon. Dobry, zły - ale jednak plon. Sztuka napisana przez Gabrielę Zapolską w 1907 roku, wystawiona na olsztyńskiej scenie Teatru im. Jaracza nie traci więc na wartości. W czym rzecz? Jest ona. Agnieszka Pawlak w roli Żony. Kipi seksem i buzia jej się nie zamyka. Klasyczna baba. Klasyczna w sensie kobiety niespełnionej, kobiety, która poszukuje miłości. Bo Mąż - Grzegorz Jurkiewicz - nie potrafi jej zaspokoić. Ani mentalnie, ani... wiadomo. Więc jest problem zdrady małżeńskiej. Ona zdradza swojego Męża z Fedyckim. Tu w roli namiętny i ponętny Dariusz Poleszak. Zupełne przeciwieństwo Męża. Pierś naprężona, klatka dobrze zbudowana, bogaty w pozaciągane kredyty, chętny na eksperymenty seksualne. Ma telewizor, czyta "Świat płciowy". Jednym s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Ada Romanowska

Data:

21.05.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe