27.04.2019 Wersja do druku

Gdy przed nami tylko ciemność i nadziei znikąd

"Wyzwolenie" Stanisława Wyspiańskiego w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Maria Marcinkiewicz-Górna, członkini Komisji Artystycznej V Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej "Klasyka Żywa".

Teatr Anny Augustynowicz oparty jest głównie na aktorach, słowie i rytmie. Scenografia, kostiumy, a nawet światło grają tu rolę drugoplanową. Tak zbudowany świat stanowi niebywałe wyzwanie dla współczesnego widza, już odzwyczajonego od prymatu słowa i jego dominującego, by nie rzec prawie wyłącznego, znaczenia na scenie. Pomysł na postawienie ciężaru spektaklu na relacje pomiędzy trzema pokoleniami mężczyzn w trzydzieści lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości jest bardzo trafny. Dla postaci Ducha Ojca (Jerzy Trela) wolność była ściśle związana z pojęciem niepodległości, bo one nigdy nie były dane. O nie się walczyło, je się zdobywało. Były procesem wiecznie niedokonanym. Dla Konrada (niezwykle precyzyjny Grzegorz Falkowski) te dwie wartości jawiły się jako przyczynowo-skutkowe i w końcu takimi się okazały. W '89 Polska odzyskała pełnię swej niepodległości, a jej obywatele byli wolni już nie tylko wewnętrznie. Pokolenie Re

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gdy przed nami tylko ciemność i nadziei znikąd, czyli "Wyzwolenie" Stanisława Wyspiańskiego w reż. Anny Augustynowicz

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Maria Marcinkiewicz-Górna

Data:

27.04.2019

Realizacje repertuarowe