Co robić, gdy boli dusza? Odpowiedź jest prosta, zwłaszcza jeśli udziela jej jeden z bohaterów opowieści teatralnej Szukszyna "Gdy obudzą się rankiem": trzeba usiąść wśród ludzi, pogadać, popić. Ale nie tylko przecież o przedstawienie resztek słynnej rosyjskiej chandry chodziło Wasilijowi Szukszynowi. W "Gdy obudzą się rankiem", wystawionej w Teatrze Sowremiennik w Moskwie, a teraz po raz pierwszy w Polsce prezentowanej na scenie Teatru Powszechnego w Warszawie, chodzi o coś więcej: o postawienie diagnozy społecznej. Niech te górnolotne słowa nie sprawią wrażenia, iż mamy do czynienia z poważną, drętwą, publicystyczną sztuką. Broń Boże, Szukszyn mówi o problemach poważnych, ale tak, jak i w innych jego utworach, znanych przecież w Polsce, śmiech miesza się ze łzami. Jest śmiesznie i strasznie. Śmiesznie i strasznie jest także w sztuce Istvana Csurki "Gorejcie żale w stróżówce", prezentowanej na scenie Kameralnej Teatr
Tytuł oryginalny
Gdy dusza boli
Źródło:
Materiał nadesłany
Kultura