Logo
1.07.1966 Wersja do druku

Gdański "Namiestnik"

1. Rolf Hochhuth nie wywołał entuzjazmu po warszawskiej prapremierze "Namiestnika". Nie wywołał go ani jako pisarz, ani jako moralista. Zygmunt Greń w "Życiu Literackim" pożalił się nawet, że jako juror różnego rodzaju konkursów dramaturgicznych bywał dotąd niesprawiedliwy: tego samego rzędu pisarstwo "krajowe" dyskwalifikował bez namysłu jako niegodne sceny. Jednak - z entuzjazmem, czy bez, "sprawa Hochhutha" pozostanie... "Der Stellvertreter" znaczy nie tyle "namiestnik", ile raczej "zastępca". Zastępca Boga na ziemi. Ludzki reprezentant i rzecznik najwyższej normy moralnej. Ktoś, po kim powinniśmy spodziewać się, że będzie także indywidualnym i konkretnym uosobieniem tej normy, jakimś obrazem Boga, widzialnego ludzkim okiem. Mowa o Piusie XII. Na czas pontyfikatu tego papieża przypadły lata drugiej wojny, jednocześnie okres największego nasilenia hitlerowskiej polityki eksterminacyjnej wobec Żydów. W trójkąt Hitler-Żydzi-Papież wpisał więc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gdański "Namiestnik"

Źródło:

Materiał nadesłany

Litery nr 7

Autor:

Michał Misiorny

Data:

01.07.1966

Realizacje repertuarowe