12.08.2005 Wersja do druku

Gdańsk. "Prolog do Makbeta" z Kijowa na Festiwalu Szekspirowskim

- "Makbet" to historia o władzy i o tym jak władza zmienia człowieka. Makbet nie myśli o narodzie, tylko o sobie samym - z Władysławem Trokkijm, reżyserem, scenografem i choreografem Teatru DACH z Kijowa, rozmawia Grażyna Antoniewicz.

- Szekspirowski "Makbet" to sztuka przeklęta. Czy dotknęła pana klątwa? - Oczywiście, jedna z wiedźm omal nie umarła. - Nie wierzę. - Naprawdę była bliska śmierci. Wszyscy myśleli, że umrze. Potem wymyśliłem scenę z jadem, której nie ma w "Makbecie". Tydzień po premierze próbowano otruć Juszczenkę. - Czy jest to spektakl polityczny? - Tak. Ponieważ "Makbet" to historia o władzy i o tym jak władza zmienia człowieka. Makbet nie myśli o narodzie, tylko o sobie samym. Jest to też historia kobiety, która popycha mężczyznę do zrobienia wielkiej głupoty. Czym to się kończy wiadomo. My zrobiliśmy spektakl przeciw Janukowyczowi. Nasz Makbet to Janukowycz. "Makbet" jest krwawy, ale to, co się zdarzyło u nas, było nie krwawe, lecz mistyczne. Zebraliśmy tę brutalną energię i przenieśliśmy do teatru, pokazując, co mogło się zdarzyć. - Dlaczego zobaczymy "Prolog do Makbeta", a nie "Makbeta"? - Pomysł narodził się po obejrzeniu filmu Kurosawy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Otruta wiedźma

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Bałtycki + Wieczór Wybrzeża nr 186/11.08

Autor:

Grażyna Antoniewicz

Data:

12.08.2005

Festiwale