Najsłynniejszy "rogal", czyli zakręcany strzał Kazimierza Deyny, to wykonywany przez niego korner w meczu z Portugalią w 1977 roku. Róg został przez kapitana naszej futbolowej reprezentacji wykonany tak chytrze, że piłka, wykręcając rogala, wpadła do siatki ponad kompletnie zaskoczonym portugalskim golkiperem.
Ten mecz, choć zremisowany, dał nam awans do finału mistrzostw świata w Argentynie. Tego samego dnia przychodzi na świat bohater sztuki "Być jak Kazimierz Deyna" Radosława Paczochy. Swoje przyjście na świat uważa on po czasie za o wiele mniejszy sukces niż awans polskiej reprezentacji do rozgrywanych w Argentynie mistrzostw. Jeśli już trzymać się futbolowych porównań, można powiedzieć, że wiodło mu się w życiu trochę tak jak naszej kadrze na argentyńskim Mundialu. Zajmuje dość odległe miejsce... Komedia Radosława Paczochy ma za tło kilkadziesiąt ważnych lat polskiej historii. Końcówkę Polski gierkowskiej, wybuch Solidarności w 1980 roku, noc stanu wojennego, demokratyczny przełom i budowanie zrębów wolnorynkowego kapitalizmu. Ale historia opowiadana przez Paczochę jest historią przez małe "h". Najważniejszym znakiem ustrojowego przełomu 1989 roku nie jest tu ani Okrągły Stół, ani Magdalenka, ani czerwcowe wybory, ani plan Balcerowic