Sztuka Jerzego Przeździeckiego "Garść piasku" rok temu była wystawiona w Warszawie w Teatrze Rozmaitości. Była potraktowana przez reżysera Czesława Wołłejko jako komedia obyczajowa. Ani reżyser, ani aktorzy nie starali się wydobyć z niej "podwójnego dna", ani dojrzeć zagadnień bardziej uniwersalnych. Sztuka ta bez wątpienia nie ma ciężaru gatunkowego "Tanga" Mrożka, ani jego drapieżności, ani wielowarstwowości jego problemów. Jest jednak na pewno czymś więcej niż tylko historyjką o "bukiecie dziewcząt" zażywających wczasów nad polskim morzem i o ich męskich partnerach. Bohater sztuki, Geza, mówi w pewnym momencie: "Dla mnie się wojna nie skończyła, choć jej nie znam..." Wydaje mi się, że w tym jednym zdaniu zawiera się synteza dramatu, który jest dramatem dzisiejszego pokolenia, pokolenia bomby atomowej. Pokolenia, które "bimba sobie na wszystko" i jednocześnie nie ma czasu na powolne wypracowywanie swego życia, dążenie do sukcesu, kt�
Tytuł oryginalny
"Garść piasku"
Źródło:
Materiał nadesłany
Tytuł gazety nieustalony (Londyn)