30.03.2017 Wersja do druku

Garderobiany

"Garderobiany" Ronalda Harwooda w reż. Adama Sajnuka w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Hanna Karolak w Gościu Niedzielnym.

Wśród setek sztuk o teatrze spektakl w reżyserii Adama Sajnuka nie schodzi ze światowych scen od 35 lat. Zgoda. Jest w tym scenariuszu genialny materiał dla dwóch wybitnych aktorów, którzy będą toczyć pełen miłości i nienawiści pojedynek. Ale przecież to niejedyny dramat, w którym ścierają się skazane na siebie wybitne osobowości. Więc? Grana na scenie Teatru Narodowego sztuka z kreacjami Jana Englerta i Janusza Gajosa cieszy się takim powodzeniem, że na kilka miesięcy wprzód nie da się kupić biletów. Mam na ten temat własną teorię. Gdy przejrzałam kolejne inscenizacje i odnotowałam następne role - Zbigniew Zapasiewicz, Wojciech Pszoniak, Igor Przegrodzki, Gustaw Holoubek - zrozumiałam, że autor proponuje zarówno realizatorom, jak i widzom szczególną formułę. Nazwałabym to wolnością twórczą. W warszawskim przedstawieniu oglądamy schorowanego Mistrza, który po raz siedemsetny ma zagrać rolę Leara, pełnego wątpliwości i lęku,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Garderobiany

Źródło:

Materiał nadesłany

Gość Niedzielny nr 13/2.04

Autor:

Hanna Karolak

Data:

30.03.2017

Realizacje repertuarowe