24.11.1977 Wersja do druku

Fredro z wielkich bulwarów

CIESZY, bo musi cieszyć, czę­sta obecność Fredry na war­szawskim afiszu. Po "Ślubach panieńskich", "Mężu i żonie", "Panu Jowialskim" przyszła kolej na "Damy i huzary". Dyrektor Edward Dziewoński pokazał je nam już ze stemplem broadwayowskiej próby, gdyż przed warszawiakami oglądali spektakl klienci pana Wojewódki. I ten adres widoczny jest w przedstawieniu, Dziewoński zro­bił swoje "Damy i huzary" z wy­raźną troską, żeby się wszystko dzia­ło szybko, głośno i do końca. Miał to być taki Fredro a la Neil Simon, wyszedł Fredro a la Labiche. Rzecz posiada z pozoru swoje tradycje, takiego właśnie "Fredrę na wesoło" wy­stawiał w 1932 ro­ku Stefan Jaracz, a jego "Damy i huzary", też ma­jąc za tło fre­drowskie uroczy­stości jubileu­szowe, stanowiły przekorny do tychże komen­tarz. Tyle, że Fredro wesołkowaty, Fredro prowadzony przez inscenizatora ku farsie czy grotes­ce sprawdzić się może pod jednym warunkiem: przedstawienie musi baz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fredro z wielkich bulwarów

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Wieczorny nr 265

Autor:

Witold Filler

Data:

24.11.1977

Realizacje repertuarowe