EN
01.05.1990 Wersja do druku

Fredro w bieliźnie

"Swego czasu pociągała mnie komedia, ale Polacy są tak smutnym narodem...". To zwierzenie Janusza Nyczaka zapisałam kilka lat temu, gdy otrzymał Nagrodę im. Konrada Swinarskiego. Już wtedy było po części prawdziwe. Nyczak nie rozstał się z komedią. Owszem, sięgał przede wszystkim po Szekspira, Czechowa, Wyspiańskiego, ale i do Arystofanesa, Goldoniego, Bałuckiego. Dość przypomnieć "Dom otwar­ty", który w roku 1984 przygotował w poznańskim Teatrze Nowym, przed­stawienie ważne i oryginalne, także wobec tradycji. Bałucki, poprzez Gombrowicza czytany, okazał się bliski Rymkiewiczowskim ,,rozważa­niom o istocie i przymiotach ducha polskiego". Nie kryję, że na premierę tych "Dam i huzarów" jechałam z pewnym oczekiwaniem. "Aleksander Fre­dro jest w złym humorze", głośny esej Jarosława Marka Rymkiewicza, dał teatrowi możliwości interpretacyjne, z których skorzystało dotąd niewie­lu reżyserów. Może więc, po Tadeuszu Bradeckim, skorzysta i Nyc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fredro w bieliźnie

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 5

Autor:

Barbara Osterloff

Data:

01.05.1990

Realizacje repertuarowe