12.05.2007 Wersja do druku

Fredro na trawie

Piątej w dziejach Teatru Narodowego inscenizacji "Ślubów panieńskich" bliżej klimatem do pełnych nostalgii sztuk Czechowa, a momentami nawet dramatów Ibsena, niż komedii z krwi i kości, jakie przecież pisał Aleksander Fredro. Pomysł reżysera i odtwórcy roli Radosta Jana Englerta polegał na tym, żeby miłosne perypetie dwóch par młodych ludzi opowiedzieć z perspektywy swojego bohatera, starszego już pana, mającego świadomość zarówno upływu czasu, jak i bezpowrotnie straconej szansy na życiową miłość. Na miłosną ciuciubabkę młodych patrzy więc ciepło, z wyrozumiałością, ale i z pewnym żalem. W Guciu (świetny, nakręcony jak sprężyna Marcin Hycnar) odnajduje siebie sprzed lat - zresztą sceny między nimi należą do najlepszych w przedstawieniu - a w jego związku z Anielą (Patrycja Soliman) szansę na odzyskanie tego, co przed laty utracili on sam i pani Dobrójska (Gabriela Kownacka). Para młodych jest tu lustrzanym odbiciem starszych bohat

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fredro na trawie

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 19/12.05

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

12.05.2007

Realizacje repertuarowe