EN
25.04.1990 Wersja do druku

Fredro do rozpuku

"Rola w rolę, niby dobrany komplet instrumentów, czekają batuty reżysera. Zadanie, wedle pojęć dzisiejszej reżyserii mało wdzięczne, bo nie dające okazji do żadnych dodatków'' (...) - pisał o "Damach i huzarach" Boy. Januszowi Nyczakowi musia­ło się jednak owo zadanie wydać najwdzięczniejsze, a scenicz­ny rezultat dowiódł, że prawdziwy maestro wziął batutę do rę­ki. Poznańskie "Damy i huzary'' Aleksandra Fredry w Teatrze Nowym doprowadziły festiwalową publiczność niemal do spazmów ze śmiechu, w czym zasługa po pierwsze Fredry, którego dowcip jest tu nieśmiertelny, po drugie reżysera, który nie uronił zeń ani kropli, a nawet wydobył rzeczy, o których się hrabiemu nie śniło, po trzecie wreszcie aktorów, którzy bezbłędnie i do końca dali temu dowcipowi wyraz. Nyczak nie przejął się niejednoznacznością gatunkową utwo­ru. Zrezygnował nawet z klasycznokomediowego rozwoju podsta­wowego nurtu intrygi i potraktował całość jako czy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fredro do rozpuku

Źródło:

Materiał nadesłany

Trybuna Opolska

Autor:

Iwona Kłopocka

Data:

25.04.1990

Realizacje repertuarowe