"Lorenzaccio" w reż. Jacquesa Lassalle'a w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Aleksandra Pyrkosz w Teatraliach.
Akcja sztuki "Lorenzaccio" toczy się w mało dla dzisiejszych polskich widzów ważnym miejscu, choć kojarzy się ono z wakacyjnymi wypadami, tłumami turystów i podstępnymi handlarzami rzeczy niepotrzebnych, lecz jakże niezbędnych do natychmiastowego zakupu. Historia osadzona przez Alfreda de Musseta we Florencji pobudza jednak do refleksji. "Lorenzaccio" w reżyserii Lassalle'a jest sztuką poprawną w wykonaniu i drapieżną dla sumienia w przesłaniu. Możemy wyobrazić sobie Florencję za czasów Medyceuszy: kąsające słońce, parzące mury miasta, oddech ulgi podczas wieczornych balów. Kraina tak cudowna i bogata jak radosna Italia stanowiła wyobrażenie raju. Jednak nieumiejętne prowadzenie księstewka przez księcia, kierowanie się przyjemnością swoją i dworzan, ignorowanie poważnych spraw uczyniły z niej "ziemię jałową". Florencja staczała się coraz bardziej i stawała się przyczyną rozczarowań wielu, którzy bezpowrotnie stracili swoją miłość i