EN
6.01.2009 Wersja do druku

Flet zbędny

"Czarodziejski flet" w reż. Waldemara Zawodzińskiego w Teatrze Wielkim w Łodzi. Pisze Bronisław Tumiłowicz w Przeglądzie.

Na plakacie pokazano golutką parę, więc przedstawienie "Czarodziejskiego fletu" W. A. Mozarta w Teatrze Wielkim w Łodzi wzbudziło wiele nadziei. Reżyser i scenograf w jednej osobie rzeczywiście wypełnił scenę licznymi pomysłami, ale rzadko udawało mu się powiązać je ze sobą. Byli więc np. faceci udający psy, szpaler tańczących wisielców, 1000 butelek wódki, monstrualne karaluchy i wizerunek embriona. Tylko dla zaczarowanego fletu zawartego w tytule twórca przedstawienia nie znalazł żadnego zastosowania. Ta opera jest bajką o złych i dobrych ludziach, ale na scenie powstała jarmarczna szopka. Tylko dwoje artystów, Dorota Wójcik jako Pamina i Przemysław Rezner jako Papageno, stanęło na wysokości zadania. No i genialna muzyka Mozarta, nad którą czuwał Łukasz Borowicz. Pozostałe osoby i pomysły inscenizacyjne można podziwiać na sążnistym kosztorysie.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Flet zbędny

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 1/11.01

Autor:

Bronisław Tumiłowicz

Data:

06.01.2009

Realizacje repertuarowe