03.01.2020 Wersja do druku

Flamenco Elektra, czyli "Elektra" w Ballet Nacional de Espana

Wieczór w Madrycie stał się niesłychanym doświadczeniem. To co wielokrotnie pomniejszamy i odrzucamy - kulturę ludową, stało się inspirujące dla zbudowania fascynującego wieczoru baletowego - pisze Benjamin Paschalski na stronie Kulturalny Cham.

Czasem trudno sobie wyobrazić, że klasyczna opowieść zaczerpnięta z dramatu antycznego, mogłaby zostać wystawiona w formie baletowej sięgającej do stylistyki polskich tańców ludowych. Czy byłoby możliwe, że Achilles przystrojony w pasiak łowicki wywija i skacze tak jak w tradycji mazowieckiej wsi? Nie do pomyślenia i chyba nie do zrealizowania. Jednak istnieją europejskie kultury, które zaszczepiają tradycję i przeszłość we współczesność, eksperymentując ze wzorcami dawnego tańca. Takim krajem jest bez wątpienia Hiszpania, gdzie flamenco wyrastające z obyczajowości andaluzyjskich Romów stało się kulturowym znakiem rozpoznawczym regionu. Tak jak fado dla Portugalii, tak właśnie flamenco dla Hiszpanów stanowi swoisty znak rozpoznawczy, markę, które poprzez muzykę, śpiew, strój, gest a przede wszystkim taniec wzbudza emocje w rzeszach odbiorców na całym świecie. W Polsce, z tego typu oryginalną sztuką, spotykamy się niezmiernie rzadko, gł

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Flamenco Elektra, czyli "Elektra" w Ballet Nacional de Espana

Źródło:

Materiał nadesłany

www.kulturalnycham.com.pl

Autor:

Benjamin Paschalski

Data:

03.01.2020

Tematy w toku