"JADZIA WDOWA" od chwili, gdy ją przed wojną wskrzeszono na scenie, była pełnym uroku obrazem epoki fin-de-sieclu. Nic dziwnego, składali się na ten utwór autentyczny autor, tworzący z powodzeniem na schyłku wieku XIX Ryszard Ruszkowski oraz Julian Tuwim znawca i więcej niż znawca, bo smakosz tej epoki. Zaczerpnięta z Ruszkowskiego fabułę, a ściślej mówiąc intrygę komediowa na temat spadku po bogatym krewniaku, warunku laki zostawił w testamencie, wdówki zniechęconej pierwszym małżeństwem, ale dającej się szybko nakłonić do następnego, okrasił Tuwim piosenkami komponowanymi pod stare popularne walczyki i poleczki, realiami wiernymi epoce, a przede wszystkim przednim humorem, wynikającym z naszego spojrzenia na tamte czasy, na obyczaje ówczesnych ludzi, zasób ich wiadomości technicznych i poglądy na różne sprawy. Piosenki rozrzewniały, humor śmieszył. Wszystko więc grało. I grałoby niewątpliwie obecnie, bo przecież w miarę oddalania się o
Tytuł oryginalny
Fin de siecle... anno 1967
Źródło:
Materiał nadesłany