02.12.2019 Wersja do druku

Filmowe zaświaty vs. realna balanga

Wielka szkoda, że tak mało z Osieckiej, Młynarskiego i Przybory zostało oddane, w zasadzie nic poza ich zewnętrznym wyglądem. Nawet jeśli celem przedstawienia było porównanie czasów, a nie przedstawianie tych konkretnych "umarłych poetów", to i tak przekaz został bardzo zbanalizowany - o spektaklu "Pora umarłych poetów" wg scenariusza i w reżyserii Joanny Satanowskiej w Teatrze na Plaży w Sopocie pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Joanna Satanowska w autorskiej "Porze umarłych poetów" proponuje konfrontację pokoleń, które dzieli blisko siedemdziesiąt lat, rozmieszcza je na dwóch planach - rzeczywistym (w klubie) i tym po śmierci (filmowym). Z góry, z zaświatów (na trzech ekranach ustawionych nad sceną) "umarli poeci" - Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski, Jeremi Przybora - obserwują dzisiejszą młodzież, dopowiadając spostrzeżenia na temat zmian w jej zachowaniu, odczuwaniu emocji. Troje młodych aktorów: Nikola (Ksenia Tchórzko), Oliwier (Adam Hadi), Alan (Dominik Rybiałek) bawią się w klubie, śpiewają współczesne aranże piosenek wspomnianych artystów. Lecz ich życie toczy się nie tu, ale w przestrzeni wirtualnej. Konwersacje odtwarzane są na slajdach, to emotikony, gify i pojedyncze słowa, które (jak w piosence Przybory "List nieortograficzny") zawierają błędy. Dzisiejsza młodzież nie jest już w stanie pisać poprawnie. Agnieszka (Agata Wątróbska), Wojciech (Piotr Zu

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Paulina Janas

Data:

02.12.2019

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe