"BLOX - jestem dostępna" w reż. Szymona Turkiewicza w Teatrze Zakład Krawiecki we Wrocławiu. Pisze Leszek Pułka w Dzienniku.
Szymon Turkiewicz napisał tak kusą sztuczkę, że przecierałem oczy, jakbym oglądał "Fircyka w zalotach" Zabłockiego. "Blox - jestem dostępna" jest tendencyjny, nieznośnie dydaktyczny i mało śmieszny. Temat wydaje się ważki - oto grzęźniemy w internecie, który miesza urojenia ze spełnieniami. Poprzebierani w infantylne nicki, giniemy wśród monitorów. Ale jedyne pytanie serio, które zadaje sobie widz krotochwili Turkiewicza to kwestia, czy będzie nas ktoś szukał? Po sobotniej premierze - chyba nikt. Ewie, bohaterce "Bloksu" realność miesza się z nierealnością. Uczciwiej byłoby powiedzieć, że marzenia o udanym pornobiznesie mieszają się z publicystycznymi stereotypami samców-internautów. Łajdusy, hipokryci, kryptozboczeńcy - wykrzykuje Magdalena Engelmajer-Turkiewicz. I gdyby były to diagnozy na poziomie Tofflera, wytrzymałbym. Wytrzymałbym aktorstwo, choć godzina gry w manierze niby-Jandy z "Szymon Majewski Show" męczy. Wytrzymałbym nawet p