09.05.2005 Wersja do druku

Festiwal z VIP-ami

Ile VIP-owskich miejsc świeciło pustkami na XII Bydgoskim Festiwalu Operowym? Za dużo. Jak co roku, sen z powiek organizatorów spędzali goście specjalni, którzy potwierdzali przybycie na spektakl, a potem ślad po nich ginął - pisze Katarzyna Kaczór.

Festiwalową publiczność, a gmach odwiedziło około 6800 osób, podzielić można na trzy grupy: melomanów, umiarkowanych miłośników klasyki i totalnych ignorantów. Im mniejszy, tym gorszy Na szczęście, najwięcej jest tych pierwszych. Ci "trzeci" potrafią być prawdziwą solą w oku. - Im mniejsza płotka, tym gorsze zachowanie - mówi Alicja Kuklińska, specjalista ds. reklamy Opery Nova. - Z zaproszeniami czekaliśmy do ostatniej chwili. Gość nie przychodził i w ten sposób dobre miejsce trafiało do przypadkowego widza. Część VIP-ów potrafiła się jednak zachować. Dzień, dwa dni wcześniej asystenci posłów odwoływali przybycie na spektakl. Przed okienkiem kasowym dochodziło do bezprecedensowych zachowań. Co sprytniejsi usiłowali nieswoje zaproszenia sprzedać w operowej kasie. - VIP oddał komuś swoją wejściówkę. Ten ktoś chciał wymienić zaproszenie na pieniądze. Chodziło wciąż o tę samą osobę - opowiadają organizatorzy festiwalu.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Widziano posła cień w sektorze...

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski nr 106/7.05.

Autor:

Katarzyna Kaczór

Data:

09.05.2005

Festiwale