XXIII Bydgoski Festiwal Teatralny. Piszą Anna Stasiewicz i Alicja Polewska w Gazecie Pomorskiej.
Tegoroczny Bydgoski Festiwal Operowy za nami. Chyba jeden z najbardziej różnorodnych, a przez to ciekawy dla publiczności. ANNA STASIEWICZ Z żalem patrzyłam na znikające zaproszenia na kolejne spektakle. Bo tegoroczny festiwal był jako dobre danie, po kolejnym kęsie miało się ochotę na więcej. Już pierwszy spektakl, czyli "Don Carlos" w wykonaniu bydgoskiej Opery Nova, podniósł wysoko poprzeczkę. Szczególnie ciekawe kreacje stworzył Stanisław Kuflyuk jako markiz Posa czy Wojtek Śmiłek w roli Filipa II. Z trudnym dziełem Verdiego świetnie dała też sobie radę orkiestra pod dyrekcją Piotra Wajraka. Drugiego wieczoru zaserwowano danie narodowe, czyli "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki. I soliści, i orkiestra stanęli na wysokości zadania. Szczególnie mocno brzmiał Dominik Sutowicz jako Stefan. Zabrakło chyba jednak tego "pazura", któryby sprawił, że łódzka inscenizacja zapadnie nam na długo w pamięć. Pełni emocji wychodzili natomiast widzow