XX Festiwal Mozartowski w Warszawie podsumowuje Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.
Zakończony kilka dni temu dwudziesty już Festiwal Mozartowski w Warszawskiej Operze Kameralnej jest jak samotna wyspa. Bardzo samotna i bardzo piękna. Wokół funkcjonuje bowiem zupełnie inny świat. To świat innych wartości, innej estetyki i innego teatru, który niczym firma recyklingowa przerabia wszystko, także klasykę, nawet Mozarta, na produkty niestrawne artystycznie. Tu zaś, "na wyspie" jesteśmy utwierdzani w poczuciu piękna sztuki teatru i muzyki. Rodzi się jednak niepokojące pytanie: jak długo jeszcze owa "wyspa" ma szansę bytu? Pytanie jest zasadne, i to w dwójnasób. Otóż w roku jubileuszowym, po dwudziestu latach funkcjonowania Festiwalu Mozartowskiego, dyrektor Stefan Sutkowski został zmuszony do odwołania kilku koncertów z powodu braku środków finansowych. Krótko mówiąc - władze mocno obcięły budżet Warszawskiej Operze Kameralnej i festiwalowi. Nie jestem w stanie pojąć logiki postępowania urzędników odpowiedzialnych za ten stan rzec