04.07.2018 Wersja do druku

Festiwal magiczny

Z łańcuckimi festiwalami na przestrzeni dziejów bywało różnie; gdy idzie jednak o ten ostatni, pięćdziesiąty siódmy już z rzędu, to liczba wydarzeń wysokiej klasy z pewnością znacznie przekroczyła minimum - o Festiwalu Muzycznym w łańcucie pisze Józef Kański w Ruchu Muzycznym.

Pewien doświadczony bywalec muzycznych imprez powiedział kiedyś, że jeśli w trakcie jakiegoś festiwalu przynajmniej dwa koncerty lub przedstawienia zyskają opinię artystycznych wydarzeń wysokiej klasy, to wystarczy to, aby całe przedsięwzięcie można było uznać za udane. Z łańcuckimi festiwalami na przestrzeni dziejów bywało różnie; gdy idzie jednak o ten ostatni, pięćdziesiąty siódmy już z rzędu, to liczba wydarzeń wysokiej klasy z pewnością znacznie przekroczyła wspomniane na początku minimum. Rozpoczął się ten festiwal od razu mocnym uderzeniem - gościnnym występem zespołu Opery Lwowskiej z przedstawieniem "Balu Maskowego" Verdiego, danym w plenerze, czyli na zbudowanej specjalnie w tym celu przed frontem monumentalnego zamku Potockich potężnej scenie. Dało to możliwość śledzenia spektaklu ponad trzy i pół tysięcznej widowni, podczas gdy przepiękna skądinąd sala balowa łańcuckiego zamku mieści niewiele ponad dwustu pięćdziesi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 6

Autor:

Józef Kański

Data:

04.07.2018