EN
01.10.2011 Wersja do druku

Feministyczna znaczy pornograficzna

W teatrze Maria Morozowicz-Szczepkowska próbuje się buntować. Wyrzuca dyrektorom, że aby dostać dobrą rolę, trzeba iść z kimś do łóżka, co nie pomaga jej w pracy. Ma opinię anarchistki i buntownicy.

Monika, młoda lekarka, dowiaduje się, że jej mąż ma romans. Kochanką męża jest prosta dziewczyna, w dodatku spodziewa się jego dziecka. Monika chce popełnić samobójstwo. Ratuje ją, niespodziewanie, przyjaźń z inną kobietą - byłą narzeczoną męża. Ta namawia Monikę do wyzwolenia się od niedobrej miłości: "Nie można być wolnym, nowoczesnym człowiekiem, a zarazem zostać samiczką zawisłą od jednego uśmiechu, jednego kłamstwa, jednej zdrady mężczyzny". Ta współcześnie brzmiąca historia to treść sztuki, której premiera odbyła się w Warszawie w 1932 roku w Instytucie Reduty. Reżyserem była debiutująca w tej roli Zofia Modrzewska, pierwsza żona Leona Schillera, a autorką - nieznana szerszej publiczności dramatopisarka Maria Morozowicz--Szczepkowska. "Sprawę Moniki" uznano za pierwszą polską sztukę feministyczną. W Reducie grana była 320 razy. W Krakowie teatry sądziły się o prawo pierwszeństwa do premiery. Zgłaszali się tłum

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Feministyczna znaczy pornograficzna

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - dodatek Wysokie Obcasy nr 229

Autor:

Agnieszka Jelonek-Lisowska

Data:

01.10.2011