18.10.2011 Wersja do druku

Farinelli ciagle żywy

Bycie osobą publiczną obliguje do nieustannego dbania o wizerunek, który jest wystawiany jako produkt na sprzedaż - o spektaklu "Farinelli" w reż. Łukasza Twarkowskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu pisze Mona Branicka z Nowej Siły Krytycznej.

Farinelli, a właściwie Carlo Broschi, urodził się 24 stycznia 1705 roku w Andrii. Osoba tego wybitnego włoskiego śpiewaka, jednego z ostatnich wielkich kastratów, funkcjonuje obecnie jako fantazmat, wyobrażenie tworu ogołoconego zarówno z płci, jak i własnej tożsamości. W jego wypadku kastracja równa się rezygnacji. Rezygnacji z własnej osobowości, szczęścia i, w pewnym sensie, człowieczeństwa. Wszystko po to, aby za wysoką cenę otrzymać najcenniejszy dar - wspaniały głos i uwielbienie tłumów... Trzysta lat po narodzinach Farinellego, na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego we Wrocławiu, odbywa się spotkanie: widzowie, aktor i widmo wielkiego śpiewaka. Spotkanie na granicy eksperymentu, łączącego w sobie elementy nowoczesnej narracji multimedialnej i tradycyjnego performensu. Monodram Bartosza Porczyka stanowi bowiem swoistą "instalację mentalną", której twórcy (Łukasz Twarkowski i Anka Herbut) podejmują temat kastracji w kontekście dzisiejszyc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Mona Branicka

Data:

18.10.2011

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe