MARIAN KOCINIAK przez pięćdziesiąt lat swojej aktorskiej kariery milczał. Zamiast gadania, grał. To typ aktora, który "chowa" się za rolę, za postać, którą ma przedstawić i nie obnosi się ze swoją osobowością, poglądami, tym, co robi w wolnym czasie. Przez pięćdziesiąt lat nie udzielał wywiadów, nie pchał się do telewizyjnych talk-show, nie tańczył na żadnym lodzie.
Fajnego aktora wczoraj widziałem. Obchodzi właśnie jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej i jest jeszcze lepszy, niż się niektórym wydaje. Nazywa się Marian Kociniak - pisze Dariusz Pawłowski. Marian Kociniak przez pięćdziesiąt lat swojej aktorskiej kariery milczał. Zamiast gadania, grał. To typ aktora, który "chowa" się za rolę, za postać, którą ma przedstawić i nie obnosi się ze swoją osobowością, poglądami, tym, co robi w wolnym czasie. Przez pięćdziesiąt lat nie udzielał wywiadów, nie pchał się do telewizyjnych talk-show, nie tańczył na żadnym lodzie. Nie pamiętamy, bo nie znamy, jego wypowiedzi na ważne i nieważne tematy, nie rozpamiętujemy krojów i kolorów marynarek czy krawatów. Za to niemal każda rola, którą zagrał, została zapamiętana. Jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej Marian Kociniak będzie obchodził w sobotę, 16 stycznia, na scenie warszawskiego Teatru Na Woli (...) stycznia zaś świętował