09.05.1976 Wersja do druku

F.Z.K. czuwał na ŚNIE Felicji Kruszewskiej w Teatrze Rozmaitości

Autorkę Snu uwiecznił Gałczyński w popularnej przed półwiekiem piosence Włożę spodnie czarne, cmentarne: Felicja, słodka poetka napisze mi epitafium: Jaka szkoda, panowie i panie, że znowu poetę szag trafił! Słodka poetka napisała osobliwą sztukę. Utwór z mgły, galarety i młodopolskich tęsknic. Życia w nim tyle, co w prosektorium. Sen szeleści papierem wyrwanym z pensjonarskiego sztambucha. Irytuje kaligrafią, naiwnością konstrukcji, literackością postaci. Dziewczynce, której się śni naprawdę trudno zasnąć, gdyż leży na samych metaforach... A przy tym wszystkim Sen jest dramatem natchnionym. I to nie w tych miejscach, gdzie poetka wieszczy i kasandryczy, lecz tam, gdzie lotność i nierzeczywistość materii są wyrazistsze niż konkret. Ból zadany we śnie bywa gorszy niż na jawie. Rany odniesione w marzeniach otwierają się wciąż na nowo. Trwają w pamięci, spływają krwią. Sen to sztuka reżyserska. Dopiero animator spektaklu wyostr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

F.Z.K. czuwał na ŚNIE Felicji Kruszewskiej w Teatrze Rozmaitości

Źródło:

Materiał nadesłany

Szpilki nr 19

Autor:

F.Z.K.

Data:

09.05.1976

Realizacje repertuarowe