29.07.2014 Wersja do druku

Ewa, dlaczego?

Teatr Ósmego Dnia sam pisał scenariusze. Zawsze o sprawach ważnych. Już do końca życia będziemy oglądać "Przecenę". My z wtedy. Bo taki teatr, a także ten teatr był dla nas najważniejszy na świecie. A teraz? - felieton Aleksander Nasalkowskiego w tygodniku W Sieci.

Jest takie pytanie pedagogiczne, którego sensowności nie można podważyć. A brzmi ono tak: "Kto cię ukształtował, komu jesteś wierny, kto jest z ciebie dumny?". Nie umniejszając zasług moich rodziców ani starszego brata, a zatem tych, którzy mnie wychowywali, mój światopogląd kształtował teatr studencki lat 70. ubiegłego stulecia. Sam taki teatr z przyjaciółmi tworzyłem, ale nie miałem talentu i nie byliśmy znaczący. Ówczesne wielkie zespoły były moimi (i części pokolenia) mentorami, wychowawcami. Akademia Ruchu Wojciecha Krukowskiego, Provisorium Janusza Opryńskiego, WGT Bohdana Cybulskiego były antidotum na gierkowsko zniewolone słowo, były wskazówką, jak można być odważnym i jednoznacznym, były też nadzieją, że cały świat nie czyta tylko "Trybuny Ludu". Na samym szczycie cnót stał poznański Teatr Ósmego Dnia. Jego spektakle nacechowane były atmosferą półlegalności, a wypełniająca salę publiczność naszpikowana była donosici

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ewa, dlaczego?

Źródło:

Materiał nadesłany

W Sieci nr 31/28.07

Autor:

Aleksander Nasalkowski

Data:

29.07.2014

Tematy w toku