14.04.2018 Wersja do druku

Ewa Błaszczyk: Fallaci, czyli silna i krucha kobieta, a nie "buldożer"

- Zawód jest wentylem. To jest praca, ale też wentyl. Jest abstrakcja, przygoda, zmienność, to jest też przesuwanie pierwszego planu w tył i potem odwrotnie - mówi Ewa Błaszczyk, aktorka STUDIO teatrgalerii w Warszawie.

Bydgoskiej publiczności spodobał się najnowszy pani monodram "Oriana Fallaci. Chwila, w której umarłam". Nagrodziła go owacjami na stojąco. A panią, czym zaintrygowała ta włoska dziennikarka i pisarka, o której właściwie zapomnieliśmy po jej śmierci? - Bardzo wyrazista jest! Niezależna! I bardzo współczesna. Bezkompromisowa, a jednocześnie bardzo krucha. Imponuje mi jej niezależność myślenia. Podoba mi się, że chce iść własną drogą, nie dać sobą manipulować, nie pozwolić siebie lepić. W gruncie rzeczy nie znamy prawdziwej Oriany Fallaci... - ... znamy jej wizerunek, a ja chcę pokazać kobietę, człowieka, a nie jej wizerunek. To jest ciekawe. Była w wielu państwach, na różnych frontach. Przygotowując ten monodram chciałam się z nią dobrze poznać, powoli zaprzyjaźnić. Uczciwie przeczytałam wszystko, co napisała, uporządkowałam fakty z jej życia, bo to wszystko jest ważne. Oriana była bardzo rodzinna, czego w ogóle nie wiemy.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ewa Błaszczyk: Fallaci, czyli silna i krucha kobieta, a nie "buldożer"

Źródło:

Materiał własny

Gazeta Pomorska nr 86

Autor:

Jolanta Zielazna

Data:

14.04.2018

Tematy w toku