"Baba Chanel" w reż. Izabelli Cywińskiej w Teatr Polonia w Warszawie. Pisze Szymon Spichalski w serwisie Teatr dla Was.
Głośny ostatnio dramat Nikołaja Kolady jest charakterystyczny dla poetyki tego twórcy. Farsowy humor miesza się tutaj z dramatem ludzkiego upokorzenia. Wielkie deklaracje obijają się o mur obłudy i cynicznego wyrachowania. Konfrontacje między postaciami nie przebiegają zaś w abstrakcyjnej przestrzeni. Tłem utworów Kolady jest zawsze bezlitosna rosyjska rzeczywistość. Pod tym względem autor "Baby" wpisuje się w nurt twórczości, która krytykuje sentyment rodaków do ZSRR. Nie pozostaje przy tym obojętny na wynaturzenia kapitalistycznych realiów. We wcześniejszej "Merilyn Mongoł" beznadzieja komuny trwa nadal w kosmetycznie tylko odnowionej rzeczywistości. "Baba Chanel" została napisana według podobnej metody. Na pozór zachowuje ona jednak ściśle komediowy charakter. Chórek pięciu kobiet zostaje oszukany przez swojego kierownika. Ich osobista tragedia zostaje jednak skontrapunktowana optymistycznym, nieco zaskakującym zakończeniem. Cywińska nie poprze