EN

20.03.1988 Wersja do druku

Ech, ten Ładysz

Najnowsze przedstawienie Teatru Syrena i tak będzie miało powodzenie wśród swych wiernych widzów, ale także i wśród tych wszystkich, którzy lubią stare romanse. A jest ich bardzo wielu i to wśród przedstawicieli różnych pokoleń, mimo, iż np. w latach mojej młodości fascynacje owymi rzewnymi, "duszoszczipatielnymi" melodiami uznawane były za zły gust. Niektórzy krytycy tych pieśni znacząco nawet napomykali na temat białogwardyjskich sentymentów. Z melancholią muszę tu wtrącić, że zabrakło mi osobiście w tym prezentowanym zestawie "Czubczika", do którego mam niezwykły sentyment, wyniesiony jeszcze z oświęcimskich wieczorów pieśni zakazanych. Widowisko Jonasza Kofty "W zielonozłotym Singapurze" prezentuje sporo romansów Wertyńskiego w nowym tłumaczeniu i ulubione stare melodie innych znanych i zupełnie nieznanych pieśni, wywodzących się z tego samego kręgu anonimowej ballady typu choćby popularnego "Włóczęgi", brawurowo wykonanej przez Be

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ech, ten Ładysz

Źródło:

Materiał nadesłany

"Rzeczywistość" nr 12

Autor:

Bożena Krzywobłocka

Data:

20.03.1988

Realizacje repertuarowe