29.06.2020 Wersja do druku

E-pandemia i lalki

Na jedną rzecz chciałbym jednak zwrócić uwagę. Dokumentujcie! Mówi się, że w sieci nic nie ginie, ale to nieprawda. - pisze Janusz Legoń w "Teatrze Lalek".

Pandemia mocno dotknęła artystów, w tym lalkarzy, uniemożliwiając bezpośredni kontakt z publicznością i uderzając w materialne podstawy egzystencji. Aby jakoś temu zaradzić, środowisko przeniosło aktywność do Internetu. Jakie są owoce i jakie mogą być tego skutki? Na pytanie o postać świata po pandemii formułuje się dwa rodzaje odpowiedzi: albo "nic już nie będzie takie samo", albo "wszystko zostanie po staremu". Niektórzy poważni eksperci wieszczą nawet społeczną apokalipsę. Marcin Król, filozof polityki i historyk idei, już pod koniec marca stwierdzał zdecydowanie, że epidemia radykalnie odmieni nasz świat ze względu na załamanie gospodarki i wynikające z tego niepokoje społeczne. Z drugiej strony przekonująco brzmią głosy, że długofalowe znaczenie doświadczenia, które przeżywamy, jest przeceniane. Michel Houellebecq ogłosił list[1], w którym - nawiązując do kulturowego znaczenia dawnych epidemii - zwraca uwagę, że ten "bana

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Teatr Lalek 2-3/2020

Autor:

Janusz Legoń

Data:

29.06.2020

Tematy w toku