11.07.2013 Wersja do druku

Dziennik podróży objazdowego spektaklu "Pippi Pończoszanka"

Co powoduje, że nasza Pippi jest zupełnie inna? Ano - możliwości, które daje cyrkowy namiot i które reżyser Dworakowski skrupulatnie wykorzystuje. Bo gdzie indziej Pippi może wspinać się po tissue do swojej mamy, która wisi na trapezie? W Łodzi reakcje były ogniste. Wystartowaliśmy! - relacjonuje Justyna Czarnota.

Czerwiec, wtorkowy poranek. Pierwszy naprawdę upalny dzień tego lata. W łódzkim Ogrodzie Botanicznym grupy zwiedzających wystawiają twarze do słońca, łapią jego coraz śmielsze promienie. Nagle słychać warkot. Po alejkach dostojnie toczą się ciężarówki. Zatrzymują się przy jednej z polan. Właśnie tu staje namiot cyrkowy - dawny Cyrk Bojaro, zakupiony w 2011 roku przez Instytut Teatralny w Warszawie. Na trzy tygodnie zawładną nim aktorzy łódzkiego Teatru Pinokio, by wraz z cyrkowcami z grupy CARNIVAL przygotować familijny spektakl muzyczno-cyrkowy, który przez wakacje będzie jeździł po Polsce. Od początku wiadomo, że w ramach programu "Lato w teatrze" odwiedzi 13 miejscowości. W każdej zobaczy go około 300 osób. Artyści ostro biorą się do roboty - muszą przecież stworzyć spektakl, którym tylko w te wakacje zachwyci się około 4 tysięcy osób... Nie lada wyzwanie! *** Trudno uwierzyć, że nieomal miesiąc minął od tego momentu. Że już j

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

mat. własny

Autor:

Justyna Czarnota

Data:

11.07.2013

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe