EN
01.02.2012 Wersja do druku

Dzień świra w operze kontra rewolucja w dolnośląskich teatrach

Jest przełom. Nie, nie w sprawie umowy ACTA czy w wyjaśnieniu kata­strofy smoleńskiej. Ma­my przełom w kulturze, w sztuce. W teatrze. Teatr Wielki w Poznaniu wystawił bowiem operę "Dzień świra" na podsta­wie filmu Marka Koterskiego. W muzy­ce pełno jest odniesień do Chopina i Ba­cha, a w libretcie wulgaryzmów, czyli cytatów z Adasia Miauczyńskiego. Nie byłem na prapremierze, więc nie wiem, czy pada w niej najbardziej egzysten­cjalne pytanie znane z filmowej wersji; "To be, k..., or not to be!", ale i tak jest mocno i dosadnie, bo tenorzy nie śpiewają po włosku, lecz zrozumiałą dla wszystkich polszczyzną "potoczną". Jak zauważyli (podsłuchali) recenzenci, oceny niektórych widzów, formułowane na gorąco, dostosowały się do wymowy (dosłownie) spektaklu. "O ja pier...ę, ale k... poszli po bandzie" - komentowali ponoć wychodzący z teatru. Poznańskie przedstawienie okre­ślono jako rewolucyjne. Nie do końca rozumiem dumę poznaniaków, gdyż na Dol

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dzień świra w operze kontra rewolucja w dolnośląskich teatrach

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 26

Autor:

Jacek Antczak

Data:

01.02.2012

Realizacje repertuarowe