14.08.2012 Wersja do druku

Dzielę się miłością

- Byłam nestorką, godnie posuwającą się po scenie, czasem bałam się ruszyć, żeby się nie rozsypać. A Warlikowski widzi we mnie kobietę, która chce żyć, kochać, on mnie odmładza. U niego musiałam się znowu wspiąć na koturny, czyli męczyć - rozmowa ze STANISŁAWĄ CELIŃSKĄ.

Sejszę grała w sztuce Udając ofiarę braci Presniakow w Teatrze Współczesnym. Ale sama też miała wiele z uległej Japonki. Była najlepszą mamą, żoną, aktorką, przekonana: nie dla mnie miłość, szczęście, uznanie... Muszę na nie zasłużyć, bardziej się postarać. Poczucie, że nie jest wiele warta, wyniosła z dzieciństwa. Z takim piętnem trudno się wchodzi w życie. Aktorka totalna. Dla roli włoży strój tancerki peep-show, pokaże piersi, I choć balansuje na granicy ekshibicjonizmu, nie jest w tym niesmaczna. Może dlatego potrafi grać i u Wajdy, i u Warlikowskiego. Stanisława Celińska w wydanej niedawno autobiografii "Niejedno przeszłam" rozlicza się z tym, co było. Z alkoholizmem, który zniszczył jej życie, z samotnością która jest wyborem. Nam opowiada, dlaczego nie umiała unieść sukcesu i co sprawiło, że odbiła się od dna. Jej życie nadaje się na hollywoodzki film. Pierwsze lata po wojnie na warszawskiej Pradze. W rodzinie muzyków

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dzielę się miłością

Źródło:

Materiał nadesłany

Twój Styl nr 9/09.2012

Autor:

Beata Biały

Data:

14.08.2012