EN

11.04.2015 Wersja do druku

Dzieciobójczynie w teatrze

- Jedziemy z "Dziadami" do Moskwy. Marzy mi się, choć na kilka godzin, polsko-rosyjska wspólnota - z dyrektorem wrocławskiego Teatru Polskiego rozmawia Dorota Wodecka w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Krzysztof Mieszkowski: Bardzo panią proszę o niezadawanie mi pytania: Po co wy w ogóle wystawiacie dziś "Dziady". Dorota Wodecka: Tak często musi pan na nie odpowiadać? - Jestem zmuszany do tłumaczenia kwestii, których nie powinno się tłumaczyć. Niemcy, Francuzi, Hiszpanie czy Włosi nigdy nie zapytaliby, po co wystawiać klasykę, bo pielęgnowanie tradycji jest czymś oczywistym. Stawiając pytanie o sens wystawienia "Dziadów", kwestionujemy własną tożsamość. Przywołanie pełnego tekstu Mickiewicza, którego przez ponad 170 lat nikt nie wystawił w całości, jest powinnością narodową teatru, zwłaszcza w roku 250-lecia istnienia teatru publicznego. "Powinność narodowa" brzmi jak z wiecu prawicy. - Rzeczywiście, ale mam prawo do tego zwrotu. Daliśmy prawicy zgodę na dysponowanie wartościami narodowymi. Z lenistwa, z braku wyobraźni, z fałszywie rozumianego kosmopolityzmu czy europejskości, która, jak nam się wydawało, przypisywała patriotyzm ka

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

zieciobójczynie w teatrze - rozmowa z Krzysztofem Mieszkowskim

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław online

Autor:

Dorota Wodecka

Data:

11.04.2015

Realizacje repertuarowe