19.01.2017 Wersja do druku

Dziecięca groteska

"Alicja w Krainie Czarów" Marka Ciunela jest ambitnym pod względem estetycznym przedstawieniem, adresowanym do najmłodszych widzów. Osobliwa aura kreowana na scenie zaprasza dzieci do zanurzenia się w świat fantazji i inspiruje wyobraźnię - o spektaklu w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu pisze Barbara Pitak-Piaskowska z Nowej Siły Krytycznej.

Przestrzeń sceny otwiera się efektem rozproszenia. Trzeba niejako wskoczyć w tę otchłań, balansując między jawą a snem. Dopiero po chwili światem przedstawionym rządzić zacznie absurdalna logika. To czas, by przyjrzeć się pustemu miejscu między niezamkniętym dzieciństwem a skradającą się dojrzałością. Miejscu przeznaczonemu na zmiany. W czarnej zadymionej głębi sceny unoszą się fragmenty ciała, każdy w osobnej ramie, podświetlone niczym muzealne eksponaty. Na pierwszy rzut oka rozmieszczone bez żadnego porządku. Wśród nich spaceruje Alicja. Początkowo sprawia wrażenie zagubionej, jakby nie wiedziała, gdzie jest i skąd się tu wzięła. Przez przypadek szturcha jeden z "eksponatów" i zaczyna bawić się nimi jak puzzlami, dopasowując każdą część do siebie - ręce, nogi, tułów, wreszcie monstrualnych rozmiarów głowę o długich blond lokach, z ogromnymi błękitnymi oczami. Z pierwotnego chaosu wyłania się sylwetka dziewczynki. Okazuje

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Barbara Pitak-Piaskowska

Data:

19.01.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe