18.12.2019 Wersja do druku

"Dziady" w Gombrowiczu

Premiera "Dziadów" zbiegła się z rocznicą sześćdziesięciolecia działalności Teatru im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Wziął w niej udział niemal cały zespół aktorski, a reżyserował dyrektor Krzysztof Babicki. Dostajemy świetną adaptację wszystkich części arcydramatu Adama Mickiewicza, którą reżyser przygotował bez uwspółcześnień, z szacunkiem dla ducha i litery klasycznego tekstu - pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

Rozbudowana przez scenografa Marka Brauna scena pozwala wchodzić aktorom także z różnych stron widowni. Podest z przodu wykorzystany jest na przykład w wejściu Pani Rollison (Monika Babicka) i Kmitowej (Marta Kadłub). Przestrzeń w tyle sceny zamyka dwukondygnacyjna konstrukcja, podzielona przeszklonymi drzwiami. W pierwszej części spektaklu wychodzą z nich wywołane na Dziady duchy. W scenie więziennej na dole stoją Diabły (pada na nie czerwone światło, a ich ruchy są spowolnione), na górze znajdują się Anioły. Przypomina to średniowieczną scenę mansjonową z równoległym rozplanowaniem akcji i jednocześnie teatr misteryjny, w którym Dobro i Zło ma swoje miejsce. Akcja rozpoczyna się w pracowni malarskiej. Guślarza (Grzegorz Wolf) zajmuje malowanie obrazu Polski, o jakiej marzy. Na scenie stoją sztalugi, Guślarz ma w ręku pędzel, którym przyzywa dusze na Dziady. Wolf dobrze prowadzi zbiorowe sceny, dzięki czemu kolejne sekwencje budują napięcie, c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Paulina Janas

Data:

18.12.2019

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe