27.03.2012 Wersja do druku

Dziady na ziemi jałowej

Wodziński wykorzystuje te fragmenty dramatu Mickiewicza, które bezpośrednio oskarżają elity o jej bezczynność i krótkowzroczność. Zarzuty sprzed niemal 200 lat okazują się zaskakująco aktualne - o spektaklu "Mickiewicz. Dziaday. Performance" w reż. Pawła Wodzińskiego z Teatru Polskiego w Bydgoszczy prezentowanych na 32 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych pisze Karolina Matuszewska z Nowej Siły Krytycznej.

Czy w dzisiejszym świecie, pełnym kolorowych neonów i krzykliwych komunikatów medialnych, możliwe jest jeszcze miejsce, w którym ciemno i głucho? Gdzie mógłby się odbyć pogański obrzęd spotkania z duchami zmarłych, skoro powszechnej opinii publicznej podobne gusła już nie interesują? Paweł Wodziński znajduje taką przestrzeń. Na pierwszy rzut oka przypomina pole namiotowe, ale gdy się tym konstrukcjom bliżej przyjrzeć, przeraża ich prowizoryczność i obskurność. To wrażenie nasila się, kiedy zaczynają się pojawiać ich mieszańcy: ubrani w łachmany, snujący się po scenie niczym duchy. Ten świat to raczej dzielnica slumsów pełna brudu i niepotrzebnych gratów, obóz uchodźców, którzy nie mają ani domu, ani miejsca, do którego mogliby się udać. Tkwią więc na tym słabo oświetlonym pustkowiu, bezwolnie poddając się próbie zjednoczenia za pomocą obrzędu. W pierwszej części spektaklu Wodzińskiego opartej na "Upiorze" i II części "Dzi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Karolina Matuszewska

Data:

27.03.2012

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe
Festiwale