05.06.2011 Wersja do druku

Dyskurs futurologiczny?

- Teatr coraz częściej przestaje być bezpieczny, staje się żmudny, wymaga wysiłku, skupienia. Nie możemy, idąc do niego, liczyć na lekką duchową strawę podlaną sosem rozrywki - mówi aktor JACEK PONIEDZIAŁEK.

Spodziewa się pan złych recenzji? - Nigdy nie jest się do końca pewnym tego, co się robi. Jest nadzieja i intuicja, że podąża się słuszną drogą, ale pewności nie ma. W przypadku sztuki to sprawa bardzo subiektywna. "Życie.." w reżyserii Garbaczewskiego przypomina performance, w którym nie musieliby grać zawodowi aktorzy. A grają świetni - ale nie ma bohaterów, nie ma akcji, nie wiadomo, jak czytać ten spektakl. - Owszem, wyobrażeniowy świat Garbaczewskiego ma pewną toporność i niezborność w sobie, czasami brak mu oczywistej logiki - to dlatego że ten reżyser nienawidzi konwencji. Interesuje go raczej zderzanie myśli i koncepcji zawartych w hybrydalnym tekście, jakim jest "Życie seksualne". W przedstawieniu postać Malinowskiego użyta jest jako figura analogowej osoby, która znajduje się w cyfrowym świecie. Jest to opowieść konceptualna, instalacja. Garbaczewski zderza w teatrze mity, problemy, pewnego rodzaju implanty, które mają się odna

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dyskurs futurologiczny?/Golasy na dropsach

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Gazeta Prawna dodatek Kultura Nr 83 / 29.04.2011

Autor:

Agnieszka Michalak, Tomasz Mościcki

Data:

05.06.2011

Realizacje repertuarowe